Horror w urzędzie skarbowym – dalsze losy podatnika VAT

Mój poprzedni wpis poświęciłam zdarzeniu, które miało miejsce w urzędzie skarbowym X i które mnie potwornie zbulwersowało. Zanim opowiem, jaki sprawa ma finał i co jeszcze mnie spotkało w urzędzie skarbowym X, przypomnę fakty.

Podatnik zarejestrowany dla celów podatku VAT od 2002 r., składający regularnie deklaracje VAT 7, wpłacający podatek należny na rachunek urzędu (gdy taki podatek był należny), w deklaracji VAT 7 za wrzesień 2009 zażądał zwrotu nadwyżki podatku naliczonego nad należnym. W listopadzie 2009 r. zostały przeprowadzone czynności sprawdzające i na mocy wydanego protokołu uznano, że podatnikowi zwrot jest należny. W styczniu 2010 r. Pani urzędnik z urzędu skarbowego X zadzwoniła do podatnika, informując go, iż ma zgłosić się do okienka nr 8 w urzędzie skarbowym X i wpłacić kwotę 170 zł, a następnie ma stawić się w pokoju nr 514. Jako pełnomocnik podatnika osobiście stawiłam się niezwłocznie w pokoju nr 514, gdzie usłyszałam o całkiem nowych, nieznanych mi regulacjach w zakresie ustawy o VAT. Pani urzędnik poinformowała mnie bowiem, że mój Klient nie wykonywał żadnych transakcji wewnątrzwspólnotowych i w związku z tym został wyrejestrowany z rejestru podatników VAT i w związku z tym musi jeszcze raz się zarejestrować. Całe zdarzenie oraz moje wzburzenie zostało szczegółowo opisane we wpisie z dnia 27 stycznia 2010 r. (http://doradcypodatkowi.blog.onet.pl/Horror-w-urzedzie-skarbowym,2,ID399199403,DA2010-01-27,n ).

Co zdarzyło się dalej? Otóż, dalej spotkały mnie równie bulwersujące zdarzenia związane z wyjaśnianiem całej sprawy. Dodam i podkreślę, wszystkie zdarzenia miały miejsce w tym samym urzędzie skarbowym X i wszystko, co opisuję, jest oparte na faktach.

Ale po kolei.

Zwrot podatku VAT miał nastąpić 23 stycznia 2010 r. Tego dnia, ani też następnego, podatnik nie otrzymał zwrotu ani żadnej informacji w tej sprawie z urzędu skarbowego X.

Urząd skarbowy X, jak się jednak okazało, zastanawiał się, co z podatnikiem począć.

12 lutego 2010 r. podatnik otrzymał pismo z urzędu skarbowego X. Co ciekawe, na kopercie, w której znajdowało się pismo, postawiony był stempel urzędu pocztowego datowany na 2 stycznia 2010 r.! Samo pismo znajdujące się w kopercie było zaś datowane na 25 stycznia 2010 r. Czyżby urząd skarbowy X wysyłał do podatnika pismo jeszcze przed jego sporządzeniem? Zakładam jednak, że to była pomyłka urzędu pocztowego.

Zaciekawiła mnie treść pisma. Było to postanowienie z dnia 25 stycznia 2010 r. wydane w trybie art. 217 Ordynacji podatkowej. Pomijam już fakt, iż zwrot miał nastąpić 23 stycznia 2010 r., a postanowienie zostało wydane dwa dni po upływie tego terminu, gdyż to jest błahostka w porównaniu z tym, co przeczytałam w samej treści postanowienia.

Zanim jednak przejdę do meritum, trochę teorii na temat tego, co postanowienie powinno zawierać.

Wydając postanowienie – na mocy art. 217 Ordynacji podatkowej –  organ podatkowy ma obowiązek wskazać, w szczególności:  

1 oznaczenie organu podatkowego;

2 datę jego wydania;

3 oznaczenie strony albo innych osób biorących udział w postępowaniu;

4 powołanie podstawy prawnej;

5 rozstrzygnięcie;

6 pouczenie, czy i w jakim trybie służy na nie zażalenie lub skarga do sądu  administracyjnego;

7 podpis osoby upoważnionej, z podaniem imienia i nazwiska oraz stanowiska służbowego.

Postanowienie zawiera ponadto uzasadnienie faktyczne i prawne, jeżeli służy na nie zażalenie lub skarga do sądu administracyjnego oraz gdy wydane zostało na skutek zażalenia na postanowienie.

Postanowienie wydane przez urząd skarbowy X spełniało warunki, o których mowa w pkt 1-4, 6 i 7. Brakowało rozstrzygnięcia oraz uzasadnienia faktycznego i prawnego, zaś pouczenie było NIEPRAWIDŁOWE!!

W zaskarżanym postanowieniu urząd skarbowy X wskazał bowiem: „w celu sprawdzenia prawidłowości i zasadności żądanego zwrotu (…) Organ podjął czynności sprawdzające.” W przedmiotowej sprawie zaś czynności sprawdzające mające na celu stwierdzenia, czy zwrot nadwyżki podatku naliczonego nad należnym jest podatnikowi należny zostały już przeprowadzone i zwrot został uznany za zasadny. Urząd skarbowy X nie wskazał natomiast, z jakiego powodu przedłuża termin do zwrotu podatku naliczonego, nie było również mowy na temat rzekomego braku zarejestrowania podatnika VAT.

Należy przy tym wskazać, na art. 87 ust. 2 ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług. Zgodnie z tym przepisem jeżeli zasadność zwrotu wymaga dodatkowego zweryfikowania, naczelnik urzędu skarbowego może przedłużyć ten termin do czasu zakończenia weryfikacji rozliczenia podatnika dokonywanego w ramach czynności sprawdzających, kontroli podatkowej lub postępowania podatkowego na podstawie przepisów Ordynacji podatkowej lub postępowania kontrolnego na podstawie przepisów o kontroli skarbowej. Jeżeli przeprowadzone przez organ czynności wykażą zasadność zwrotu, o którym mowa w zdaniu poprzednim, urząd skarbowy wypłaca podatnikowi należną kwotę wraz z odsetkami w wysokości odpowiadającej opłacie prolongacyjnej stosowanej w przypadku odroczenia płatności podatku lub jego rozłożenia na raty.

Jak wyżej wskazałam, czynności sprawdzające zostały przeprowadzone i został wydany stosowny protokół w tym zakresie, nie zostały wszczęte żadne inne czynności, w tym kontrola podatkowa, brak jest zatem uzasadnienia dla uznania, iż organ podatkowy nadal prowadzi czynności sprawdzające.

No i najciekawsze i szczególnie bulwersujące zostawiłam na koniec tej historii.

W postanowieniu urząd skarbowy X powołał się na art. 274b ustawy Ordynacja podatkowa. Jednocześnie urząd skarbowy X pouczył podatnika o tym, iż nie przysługuje mu zażalenie na wydane postanowienie! Na mocy zaś wymienionego w postanowieniu przepisu na wydane w tym trybie postanowienie przysługuje podatnikowi zażalenie!! Zgodnie bowiem z tym przepisem:

„Art. 274b. § 1. Jeżeli przeprowadzenie czynności sprawdzających zasadność zwrotu podatku wymaga przedłużenia terminu zwrotu podatku wynikającego z odrębnych przepisów, organ podatkowy może postanowić o przedłużeniu tego terminu do czasu zakończenia czynności sprawdzających.

§ 2. Na postanowienie, o którym mowa w § 1, służy zażalenie.”

Jako pełnomocnik podatnika rekomendowałam – mimo wszystko – złożenie zażalenia na wydane postanowienie.

Wyobraźmy sobie jednak, iż postanowienie otrzymuje podatnik, który działa w zaufaniu do organów państwa, który na przepisach podatkowych się nie bardzo zna i nie bardzo wie gdzie ma szukać tego przepisu, na który powołuje się organ podatkowy. Podatnik taki uzna, że w istocie nie przysługuje mu prawo do złożenia zażalenia i będzie cierpliwie czekał na dalsze kroki urzędu skarbowego. Ten sam podatnik mógł również – zgodnie z zaleceniami urzędu skarbowego X – ponownie zarejestrować się dla celów podatku VAT, co spowodowałoby nieuchronnie, iż organ podatkowy kwestionowałby prawo do odliczenia podatku naliczonego w okresie, w którym ten podatnik rzekomo nie był zarejestrowany. Oczywiście, ten sam podatnik prawdopodobnie wygrałby sprawę przed sądem, jednak do tego czasu mogłoby się okazać, że tym podatnikiem już nie jest, gdyż kwoty podatku które musiałby uiścić na rzecz skarbu państwa nieuchronnie doprowadziłyby do jego upadłości.

Wszystko, co opisałam, jest w istocie związane z nieprawidłowym pouczeniem podatnika, co godzi zaś w najważniejsze zasady prowadzenia postępowania oraz w prawa podatnika, gdyż ten w zaufaniu do organów państwa będzie nieświadomie zgadzał się na naruszanie własnych praw.

Jedna sprawa, jedno pismo – jedno postanowienie, a tyle błędów proceduralnych. Czy podatnik na takie błędy mógłby sobie pozwolić? Otóż nie. Każdy błąd podatnika wiąże się z obowiązkiem ich naprawienia, zapłaceniem zaległości łącznie z odsetkami, niejednokrotnie konsekwencjami karno – skarbowymi.

A jak się historia zakończyła? Na szczęście z sukcesem dla podatnika!

Dwa dni po otrzymaniu postanowienia, urząd skarbowy X uznał, że Klient to jednak podatnik VAT i należy mu się zwrot nadwyżki podatku naliczonego nad należnym. Informację taką – jako pełnomocnik Klienta – otrzymałam telefonicznie, gdy zadzwoniłam do urzędu. Co ciekawe, na ten temat nie chciała ze mną rozmawiać żadna z Pań z urzędu skarbowego X, które wcześniej swoje zdanie prezentowały w sposób, o którym napisałam w poprzednim wpisie. Ciekawe dlaczego nie miały śmiałości ze mną porozmawiać?

Morał z tej historii jest taki, że każdy podatnik obcujący na co dzień z urzędami skarbowymi powinien posiadać podstawową wiedzę na temat prawa podatkowego, w  tym w zakresie jego praw i obowiązków wynikających z Ordynacji podatkowej, gdyż nie zawsze może liczyć na to, że działając w zaufaniu do organów państwa, nie zaszkodzi sobie.  Każdy z podatników powinien w swoim zbiorze literatury posiadać podstawowe ustawy podatkowe, tak aby móc odwołać się do przepisu, który organ podatkowy podaje w pismach do podatnika. Dodam, że opisany przypadek dotyczy akurat jednego urzędu skarbowego X. W swojej pracy zawodowej mam zaś bardzo często do czynienia z urzędami skarbowymi (w ogóle organami podatkowymi) i jest to pierwszy przypadek w mojej pracy zawodowej tak bulwersującej historii, która związana jest poniekąd z niekompetencją urzędników. Na szczęście nie we wszystkich urzędach tak się dzieje!! A w wielu z nich pracują wysoce kompetentni urzędnicy, którzy swoją pracę traktują jako służbę nie tylko na rzecz skarbu państwa, ale również na rzecz podatników.

Beata Hudziak 

Zobacz także

4 komentarze

  • ~Alina 2 marca 2010   Odpowiedz →

    Mam nadzieję, że w opisanym Urzędzie X Panie z VATu zostały już przeszkolone i nie popełnią opisanych przez Panią błędów na innych podatnikach-tego sobie życzę.

  • ~urzędnik 5 marca 2010   Odpowiedz →

    O mój Boże co się teraz wyprawia w tych urzędach za moich czsów jakby sie taki artykuł ukazał to na drugi dzień urzednik by nie miał po co iść do pracy. W opisanym urzedzie X to nie niekompetencja to beszczelna arogacja.Niekopetencje można zrozumeć ale arogancję nigdy.Takich pracowników trzeba sie od razu pozbywać a nie szkolić bo oni z tego i tak nic nie wyniosą i nie prznają się do błędu w ich oczach wszystko będzie ok i będą udowadniać swoją racje a z pani doradcy zrobią zwykłego pieniacza.

  • ~Jędrek 5 marca 2010   Odpowiedz →

    Urzędniczki nie chciały rozmawiać …Czy to takie trudne przyznać się do błędu i powiedzieć „przepraszam”?

  • ~Horror jak ci doradcy podatkowi są słabo przygotowani 24 marca 2010   Odpowiedz →

    23.01.2010 r. to była sobota – zgodnie z art. 12 par. 5 Ordynacji podatkowej – w takim przypadku ostatnim dniem terminu jest pierwszy dzień po dniach wolnych od pracy. – czyli poniedziałek 25.01.2010 r.

Skomentuj