Pewnej historii o strategii rozwoju CZĘŚĆ I

Czy strategia rozwoju to plan jednego człowieka?
Czy przy budowaniu strategii rozwoju warto skorzystać z zewnętrznego wsparcia profesjonalnego doradcy?

Jak się okazuje…budowanie strategii rozwoju może być fascynującą, pełną przygód i inspiracji podróżą w czasie…

Pan Prezes i jego „wizja”

Pan Prezes Ireneusz Samouk z rozmachem człowieka z wysokim poziomem testosteronu otworzył drzwi i wszedł na spotkanie… ma gotową tabelkę… liczby z zeszłego roku przemnożone razy współczynnik 1,2… gotowy scenariusz na ten następny sezon… prezentacja w firmowych kolorach, wstawki po angielsku, dużo skrótów…

W sali Pani Basia od haerów (od roku w firmie), Pan Mietek od jakości (5 lat w firmie), Pan Zygmunt – produkcyjny (20 lat w firmie) i prawa ręka prezesa Pan Wojtek (namaszczony na potencjalnego następcę). Tylko Pani Basia siedzi wyprostowana jak szczotka. Reszta z sylwetkami zapadniętymi w fotele i smutnymi, znudzonymi (oficjalnie zatroskanymi) twarzami, zastanawia się jak wymigać się od zbyt wygórowanych liczb, które za chwilę spadną na nich do wykonania na koniec kolejnego roku…

Taki obraz nie jest Wam zapewne obcy… nie uniknie tego żadna organizacja, która ma już bagaż własnych doświadczeń… ludzie pracują ze sobą już tyle lat, mają wykształcone sposoby porozumiewania, a skupieni na własnych problemach bezwiednie tworzą silosy i okopują się w swoich zespołach…

Dlaczego potrzebny jest ktoś z zewnątrz?

Ileż to razy słyszę… „nie pamiętam kiedy usiedliśmy RAZEM, żeby rzeczywiście WSPÓLNIE popracować nad naszą przyszłością”…

Ale, aby to się udało, potrzeba nie tylko świadomości i chęci, nie tylko kompetencji i wiedzy o własnej firmie… potrzeba zrobić te dwa kroki wstecz, spojrzeć z dystansu… Łatwo powiedzieć, ale jak to zrobić kiedy wszyscy jesteśmy zafiksowani na bieżących sprawach (?)… Klient chce coś na wczoraj, pracownicy odchodzą z dnia na dzień, stanęła maszyna, a transport nie dojechał na czas – to te większe problemy, a przecież mamy jeszcze całą masę zaciętych drukarek, zawieszonych systemów, źle wypełnionych arkuszy, już nie mówiąc o „złym dniu” szefa czy szefowej. I jak tu zrobić dwa kroki wstecz…

Właściwie to wiecie, że niezbędny jest zewnętrzny moderator, ktoś kto nie jest „naznaczony” znajomością organizacji, rynku, branży, potrafi świeżym okiem spojrzeć na skalę i wielkość problemów i oddzielić ziarno od plew. Doświadczony doradca pilnuje przede wszystkim procesu, a więc tego, aby wszyscy w równym stopniu zaangażowali się w kreatywną pracę. Tworzy bezpieczne środowisko do wyrażania poglądów, studzi emocje i przekierowuje dyskusje na kluczowe kwestie, odciągając uczestników od koncentrowania się na detalach w swojej specjalizacji… a jak wiadomo tam czujemy się najpewniej, więc naturalnie tam będziemy ciążyć…

Więcej na ten temat można przeczytać tutaj.

Od czego zacząć?

„Dbanie o proces” to umiejętne dobranie i używanie narzędzi… Dobrze jest rozpocząć od fazy „empatyzacji”,… a więc umożliwienia uczestnikom „wczucia się” w emocje swoich klientów/ odbiorców, aby lepiej zrozumieć ich potrzeby i oczekiwania. W strategii nie szukamy łatwych do podrobienia wyróżników… staramy się zbudować długotrwałą przewagę konkurencyjną, a to wymaga dogłębnego zrozumienia procesu decyzyjnego naszego klienta. Wybór narzędzi jest szeroki – od heurystycznych metod kreatywnych, jak „Kapelusze de Bono”, przez „myślenie projektowe”, a więc design thinking. Metoda jest wtórna, ważne są rezultaty, a więc to, co można z tej dyskusji wynieść.

Drugim krokiem jest identyfikacja i, co bardzo ważne, priorytetyzacja problemów i zagadnień. Strategia musi zostać ukierunkowana, nie może dekoncentrować uwagi organizacji na rzeczach nieistotnych dla globalnego sukcesu. Nie ma czegoś takiego jak jedna obiektywnie najlepsza strategia dla każdej firmy. Strategia jest tak „dobra”, jak przekonanie organizacji, aby ją wdrażać. Nie można więc jednoosobowo wymyśleć strategii na najwyższym szczeblu, nie można jej narzucić, nie można jej realizować bez poparcia ludzi, to się po prostu nie uda. STRATEGIA to z jednej strony BAZA – zestaw zasad i reguł działania organizacji, na które wszyscy powinni się zgodzić. A z drugiej strony to PRZEDSIĘWZIĘCIA – konkretne plany (projekty) rozwojowe, wynikające z BAZY, które muszą mieć swoich promotorów i liderów wewnątrz organizacji. Jeśli nie ma „chirurga” – „mózgu operacji” oraz odpowiedniego „zespołu instrumentariuszy”, operacja na pewno zakończy się fiaskiem.

Jak zebrać to w całość?

Mając priorytety, wiemy już co stanowi podstawę naszego działania. Możemy zacząć zoperacjonalizować nasze przyszłe działania. Potrzebny jest nam model – model tego, jak chcemy zarabiać pieniądze, a więc MODEL BIZNESOWY.

CIĄG DLASZY NASTĄPI

Dobrochna Ciosek

Dobrochna specjalizuje się w doradztwie biznesowym o charakterze strategicznym i operacyjnym. Posiada kilkunastoletnie doświadczenie w branży konsultingowej. Jest ekspertem w dziedzinie zarządzania projektami oraz doradztwa biznesowego. Doradza klientom w rozwoju potencjału projektowego ich organizacji, diagnozuje i doskonali kompetencje zespołów projektowych oraz tworzy środowiska skutecznego zarządzania projektami w oparciu o uznane metodyki. Projektuje i prowadzi procesy Executive search, skutecznie doradzając w wyborze właściwych kandydatów na wysokie stanowiska zarządzające. Szkoli w zakresie umiejętności menedżerskich, prowadzi warsztaty i treningi. Zarządzała złożonymi projektami innowacyjnymi, doradczo-szkoleniowymi, wdrażając nowe rozwiązania organizacyjne oraz budując kulturę innowacyjności w organizacjach.

Zobacz także

Skomentuj