Spółka komandytowa – optymalizacja podatkowa

 

Kiedy prowadziłem szkolenie dla pracowników sądu rejestrowego, słuchacze zadali mi pytanie, które niezmiernie mnie zaskoczyło.

Pamiętajcie, że prowadziłem szkolenie dla pracowników sądu, prawników o wysokich kwalifikacjach. Okazuje się jednak, że prawo i ekonomia są dziedzinami dość odległymi i prawo stworzyło narzędzia wykorzystywane przez ekonomię niekiedy z przyczyn niezrozumiałych dla prawników.

 

Zatem wracając do znamiennego pytania – brzmiało ono mniej więcej tak – dlaczego w ostatnim czasie zakładanych jest tak dużo spółek komandytowych i dlaczego tak dużo spółek kapitałowych (spółek z o.o. i akcyjnych) przekształca się w spółki komandytowe?

 

I tu nasuwa się najprostsza odpowiedź. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o …. właśnie …. chodzi o pieniądze.

 

Spółka komandytowa jest „transparentna podatkowo”. Trudne wyrażenie – transparentna podatkowo – czytaj – niewidoczna dla prawa podatkowego. Co to znaczy? Dla prawa podatkowego spółka taka nie istnieje jako podatnik podatku dochodowego. Podatnikami są wspólnicy spółki, przy tym, jeżeli wspólnikiem jest osoba fizyczna, jest ona przedsiębiorcą i może wybrać opodatkowanie wg stawki liniowej 19%.

 

No, ale nie trzeba zakładać spółki komandytowej, żeby płacić podatek jak przedsiębiorca. I tu ponownie pojawia się bliski związek prawa podatkowego z prawem handlowym i cywilnym.

Co jest największym ryzykiem związanym z prowadzeniem działalności jako przedsiębiorca?

Ryzyko, że komornik w związku z naszym niepowodzeniem w biznesie, albo niepowodzeniem naszych dłużników zajmie nasz dom, samochód i inne składniki prywatnego majątku. I tu z ochroną przychodzi nam właśnie prawo handlowe z pomysłem spółki komandytowej.

 

Otóż, w spółce komandytowej występują dwa rodzaje wspólników. Komandytariusz, który odpowiada za zobowiązania spółki komandytowej tylko do wysokości kwoty określonej w umowie spółki (tak zwanej sumy komandytowej, którą można określić na poziomie np. 1000 zł).

Drugim wspólnikiem jest komplementariusz. Komplementariusz jest wspólnikiem, którego odpowiedzialność własnym majątkiem jest nieograniczona – to znaczy można mu zabrać wszystko, no prawie wszystko, jeżeli spółka stanie się niewypłacalna.

Skąd zatem wziąć taką osobę, która będzie chciała odpowiadać swoim majątkiem, kiedy my właściwie nie odpowiadamy wcale?

Zamiast szukać chętnego do ponoszenia pełnej odpowiedzialności, wystarczy, że założymy spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, którą wyposażymy w majątek o minimalnej wartości 5 tys. złotych i ustanowimy ją odpowiedzialną całym jej majątkiem (przypomnijmy – 5 tys. złotych) za zobowiązania naszej spółki komandytowej.

 

Jak zatem zostać przedsiębiorcą, który nie odpowiada za porażki własnej działalności i jednocześnie płaci podatek jak przedsiębiorca odpowiadający za swoje porażki?

Założyć spółkę komandytowa, w której komplementariuszem będzie spółka z o.o..

 

Robiąc zakupy, czy pijąc kawę w restauracji lubię oglądać otrzymane paragony. Coraz częściej znajduję na nich nazwę firmy brzmiącą np. „Max” spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Sp. k.. Wtedy myślę z szacunkiem o właścicielach tej firmy. Są podatkowo uświadomieni.


Dariusz Bednarski

Zobacz także

3 komentarze

  • ~skarbowiec 27 marca 2010   Odpowiedz →
    Avatar

    Rozczarowuje mnie ten blog: podatni płacą naiwni, szacunek dla kombinatorów. A autostrady to byście chcieli mieć! Ciekawe z czego.

  • ~Margaretqa 17 marca 2011   Odpowiedz →
    Avatar

    Panie Darku, szacun dla Pana

  • ~_wicked_ 20 lutego 2012   Odpowiedz →
    Avatar

    No to się troche temat spalil po ostatnich rozstrzygniecia NSA – a tu troche brakuej mi aktualizacji tematu.

Skomentuj